Kiedy powoli mija lato zaczynamy się rozglądać za roślinami, które w tym czasie mogłyby upiększać nasz ogród. Naszą uwagę przyciągają wtedy wrzosy, tym bardziej, że w tym okresie centra ogrodnicze wręcz zasypują nas ofertą tych krzewinek.

I bardzo dobrze, że pomyślimy o wrzosach bo warte są uwagi. Występują w wielu odmianach o różnych kolorach kwiatów jak i liści. Tak tak, nawet te małe, igiełkowate listki wrzosów mogą być dodatkową ozdobą. Kwitną zależnie od odmian nawet już od połowy sierpnia do końca września a nawet i dłużej. Na dodatek pozostają zielone nawet zimą. Z reguły są nieduże więc doskonale nadają się jako uzupełnienie rabat, które np. w tym okresie byłyby już "opustoszałe" po przekwitnięciu innych roślin. Jednakże pamiętajmy, że wrzosy lubią kwaśne podłoże i dlatego powinny znaleźć się w towarzystwie roślin, które też takie lubią. Ciekawie mogą prezentować się w sąsiedztwie np. azalii japońskich bądź wielkokwiatowych, które to kwitną wiosną. Będziemy w ten sposób mieli rabatkę kwitnącą zarówno wiosną jak i jesienią.

Ja jestem zwolennikiem kupowania małych sadzonek wrzosów - z bardzo prozaicznej przyczyny: oszczędność. Za te same pieniądze możemy kupić znacznie więcej sztuk, komponując swoją rabatkę kolorystcznie według uznania. Jeśli im stworzymy dobre warunki to szybko (nawet w jeden sezon) podrosną do okazałych rozmiarów i będą cieszyć nasze oczy. Ale właśnie trzeba o tym pamiętać i wsadzając małe sadzonki zachować między nimi odpowiednie odstępy, mimo, że rabatka może nam się w tym momenecie wydawać "pusta" to lepiej uzupełnić ją roślinkami jednorocznymi niż wsadzić wrzosy za gęsto.

Dzięki wrzosom (między innymi) będziemy mogli gościć trzmiele i inne owady nawet w jesiennej porze.

Pamiętajmy też, że wrzosy lubią słoneczne miejsca.

Z reguły patrzymy na nie jako na krzewinki w całości, podziwiając "plamy" barwne. Warto jednak czasami przyjrzeć się im bliżej a wtedy dostrzeżemy również piękno pojedynczych kwiatków, mimo, że są malutkie.

Niestety zdarza się, że przy mroźnych i bezśnieżnych zimach niektóre odmiany przemarzają. Warto wtedy okrywać je np. gałązkami z iglaków.

Nie wymagają skomplikowanych zabiegów pielęgnacyjnych ale warto je przycinać wiosną. Gdy miałem kilka wrzosów to przycinałem indywidualnie każdą gałązkę tuż pod kwiatostanem zachowując zielone łodyżki i listki. Jednak gdy wrzosów w ogrodzie przybywa staje się to kłopotliwe ale można spokojnie ciąć nożycami całe kępki, na około10-15 cm nad ziemią (zależnie od wieku/rozmiaru).

Jeśli będziemy wytrwali i konsekwentni to może uda nam się stworzyć tak piękne mini wrzosowisko jak na zdjęciu poniżej. Wiem, że styl domów z tych zdjęć dodatkowo wpływa na wrażenia estetyczne. Pradopodobnie tworzone one były przez wiele lat ale czyż nie są piękne - czy taki efekt nie jest wart zachodu?