Hosty są bylinami, wyskakują wiosną z gruntu strzelistymi kłami, czasem zaskakującego koloru.

W tym okresie wszystkie wiosenne prace na hostowisku powinny być już zakończone, zwłaszcza, że nie są zbyt absorbujące i nie ma ich tak wiele.

Kły hosty Tenryu, strzeliste, jak wieże gotyckich katedr

tenryu 

Pierwszą pracą, jaką zawsze wykonuję po zimie jest oczyszczenie hostowiska z opadłych jesienią liści, chwastów i nadmiaru niepotrzebnych roślin towarzyszących. To ważne szczególnie, kiedy nasadzenia są młode. Z upływem lat, hosty same świetnie eliminują niepożądanych " lokatorów ", gdyż parasol z ich liści jest tak szczelny, że kiełkujące świeżo chwasty nie mają dostępu do światła i powierzchniowej wody.

Rozrośnięta hosta Abba Dabba Doo skutecznie powstrzymuje wysyp chwastów

Hosty, to rośliny leśne, które potrafią radzić sobie ze ściółką, więc usuwam tylko te liście, które wg posiadanej przeze mnie wiedzy są/mogą być dla nich szkodliwe (liście orzecha włoskiego i dębu). Reszta liści i igieł rozkładając się dostarcza moim roślinom potrzebnych składników - jak w normalnym środowisku leśnym.

Kiedy hostowisko jest już doprowadzone do porządku, rozkładane są cieniówki. Mają one chronić hosty przed poparzeniami słonecznymi. Nie robią tego oczywiście osoby, które szczęśliwie mają cieniste ogrody.

Do cieniowania roślin używam siatki dającej 50-60 % cienia, gdyż nieprawdą jest, że hosty nie potrzebują wcale słońca. Na starym hostowisku używam wojskowej siatki maskującej "moro".

Pod koniec marca lub na początku kwietnia zasilam rośliny (rzutowo) azofoską. Termin zależy od warunków pogodowych, więc w zimniejszych rejonach kraju nawozi się raczej z ok. 2-tygodniowym opóźnieniem.
Termin nawożenia jest o tyle ważny, że najlepiej wykonać je, kiedy hosty jeszcze nie zaczęły kiełkować. Z jednej strony zapewniamy szykującym się do startu roślinom składników odżywczych, z drugiej nie ponosimy ryzyka poparzenia nawozem delikatnych kłów.
Dawki najlepiej sprawdzić na opakowaniu, są różne nawozy, więc w tej materii nie podam żadnych szczegółów, podkreślę tylko, że musi to być nawóz azotowy.

W tym stadium łatwo jest poparzyć rośliny rozrzucanym nawozem.

Teraz zostaje nam tylko czekać na pokazujące się pierwsze hostowe kły.