Wiosna to pora roku kiedy w wielu naszych ogrodach sadzimy i przesadzamy chyba najwięcej. Zauroczeni pięknem budzącej się do intensywnego życia przyrody chcemy coś z tego przenieść do naszego ogrodu. Kupujemy nowe rośliny, przesadzamy te, które już mamy.

Prócz odpowiednio - dla danej rośliny - nasłonecznionego stanowiska, prócz wody, którą będziemy podlewać, roślinom potrzebne jest również - a może nawet najbardziej - odpowiednie podłoże.

Musimy zdawać sobie sprawę, że często różne rośliny potrzebują zgoła odmiennego podłoża (kwasowość, przepuszczalność, zasobność w składniki pokarmowe) i oby dobrze czuły się u nas i rozwijały - czego chyba wszyscy chcemy - powinniśmy zapoznać się z ich potrzebami - najlepiej jeszcze przed zakupem. Pomocne w tym mogą być książki, publikacje Internetowe (ale te zaufane), fora Internetowe (trochę więcej czasu zajmuje wyszukanie wartościowych informacji) czy wreszcie sprzedawca, u którego rośliny będziemy kupować (niestety często nie do końca dobrze zorientowany).

Gdy już wiemy jakie podłoże jest nam potrzebne trzeba je zdobyć. Świadomie napisałem zdobyć bo nie musi chodzić o kupienie "specjalnego" podłoża. Co prawda w obecnych czasach mamy najróżnorodniejszy wybór podłoża do poszczególnych grup roślin a czasem nawet dla konkretnej rośliny. Takie podłoże jest niestety często trochę droższe od zwykłej ziemi ogrodniczej czy torfu, ponad to nie do końca wiemy co w nim tak naprawdę jest no i ostatecznie odbieramy sobie część przyjemności jakie dają nam najróżniejsze prace w ogrodzie. Dlatego możemy podłoże sami przygotować. Sposób jest prosty, powiedziałbym wręcz trywialny ze strony technicznej.

Można to robić w taczce, w kastrze lub tak jak ja bezpośrednio na wolnym kawałku ziemi w ogrodzie.

podloze1Na pierwszym zdjęciu widać na spodzie rodzime podłoże z mojego ogrodu (jest dość zbite, lekko gliniaste), które wybieram przez wykopanie dołków na wsadzane rośliny - na wierzchu małej pryzmy widać kupna ziemię ogrodniczą (czarna). Trudno mówić o jakichś konkretnych porducentach ziemi ogrodniczej bo i tak pewnie w każdym rejonie kraju mamy innych. Ja na początku kupowałem po jednym worku różnych producentów i osobiście w domu oceniałem która "ziemia ogrodnicza" mi najbardziej odpowiada. Do celu przygotowywania podłoża wybrałem taką, która wydaje się być bardzo żyzna ale jest jednocześnie dość, jak ja to nazywam tłusta. podloze2Widać na usypanej kupce zbite bryły, które zawsze ręcznie rozgniatam, rozdrabniając tak aby nie zostało żadnych grudek. Rodzima ziemia lekko gliniasta, zbita, kupiona ziemia ogrodnicza też "tłusta" zatem potrzeba czegoś co zwiększy przepuszczalność oraz "rozluźni" podłoże. W tym przypadku zastosowałem żółty piasek (fotka druga), który ciągle mi zostaje po różnych pracach (budowlane, układanie kostki itp). Do tych celów może być jednak użyta bardzo drobno zmielona kora, drobny żwir.  Teraz już tylko łopata w ruch - kilka chwil dla podtrzymania własnej kondyncji i mamy gotowe podłoże. Jak wcześniej pisałem, różne rośliny mogą wymagać różnych warunków glebowych dlatego składniki tej mieszanki oraz jej proporcje można - nawet trzeba - dostosować do roślin, które zmierzamy posadzić. podloze3I tak np. jeśli chcemy podłoże kwaśne, można jeden ze składników (np w moim przypadku czarną ziemię ogrodniczą) zastąpić kwaśnym (pH 3,5-4,5) torfem. Jeśli mamy ziemię własną ubogą w składniki pokarmowe można dodać kompostu, jeśli nasza rodzima ziemia jest piaszczysta rezygnujemy z dodawania pisaku czy żwiru na korzyść ziemi ogrodniczej, kompostu czy nawet lekko gliniastej ziemi, bo warto pamiętać, że ziemia gliniasta ma wady w postaci słabej przepuszczalności oraz tendencji do zbijania się w twardą skorupę ale ma też zaletę w postaci dużej ilości substancji pokarmowych. Nie będę mówił o żadnych dokładnych procentowych ilościach poszczególnych czynników bo sam ich nie znam .... robię to "na oko". Jak na razie większość moich roślin czuje się "w miarę dobrze" u nas w ogrodzie więc chyba wielkich błędów nie popełniam. Fotka, trzecia, ostatnia pokazuje przygotowane podłoże po kilku minutach pracy łopatą. Teraz już wsadzamy roślinki, podsypujemy je "naszą ziemią ogrodniczą" i podziwiamy jak rosną ku naszej radości i upiększaniu ogrodu.